Była liderka światowego rankingu tenisistek Martina Hingis przyznała się, że podczas tegorocznego Wimbledonu w jej organizmie wykryto kokainę. Szwajcarka dodała, że definitywnie kończy karierę sportową.
"Miałam pozytywny wynik testu, ale nigdy nie brałam narkotyków. Czuję się na sto procent niewinna. Powodem, dlaczego o tym mówię, jest to, że nie chcę toczyć boju z władzami antydopingowymi" - oświadczyła Hingis.
"Postanowiłam, biorąc też pod uwagę mój wiek i problemy zdrowotne, zakończyć karierę sportową" - dodała.
Konferencja odbyła się w tym samym hotelu na przedmieściach Zurychu, gdzie w grudniu 2005 roku Hingis ogłosiła swój powrót na kort po trzyletniej przerwie.
27-letnia tenisistka przed miesiącem zakończyła obecny sezon, informując że potrzebuje coraz więcej czasu, by dojść do pełnej sprawności. Szwajcarskie media natychmiast zaczęły spekulować, że tenisistka zamierza po raz drugi rozstać się z tenisem.
Urodzona w Koszycach Hingis dominowała na kortach pod koniec lat 90. W 2002 roku po serii kontuzji wycofała się z wyczynowego uprawiania sportu. Wróciła w 2006 roku. Zdołała wygrać trzy turnieje z cyklu WTA i awansowała na siódmą pozycję na świecie, ale większość kończącego się sezonu straciła z powodu kontuzji i obecnie w rankingu WTA jest 19. W międzyczasie wyszła za mąż za czeskiego tenisistę Radka Stepanka.
Nr Użytkownika: 46 Dołączył: 05 Kwi 2007 Posty: 1539
Status: Offline
Wysłany: 21-11-2007, 13:19
Janković zagra w nowym filmie Kusturicy
Tenisistki już zakończyły sezon i mają wakacje. Co w tym czasie robią? Niektóre pewnie już wygrzewają się na jakiejś plaży na Seszelach, inne nadrabiają zaległości czytelnicze, są też takie, które postanowiły w wolnej chwili zrobić sobie kurs prawa jazdy (tak, mamy na myśli naszą Agnieszkę Radwańską, przecież jak się wygrywa super szybkie samochody albo zarabia takie pieniądze jak Isia, to na coś je wydać trzeba, prawda?). Niektóre gwiazdy sportu zostają natomiast gwiazdami filmu.
Z wysokiego pułapu zaczyna swoją karierę w branży filmowej serbska tenisistka Jelena Janković (nie mylić z Ivanović, o niej było wczoraj w zupełnie innym kontekście). Serbka dostała rolę w filmie, który wyreżyseruje nie byle kto, bo sam słynny Emir Kusturica.
- Jelena to niesamowita kobieta i tak długo, jak będę miał coś do powiedzenia, może być pewna, że już ma jakąś rolę. Bardzo proszę jej przekazać, że na pewno znajdę jej postać, którą będzie mogła zagrać w moim następnym filmie - mówił Kusturica.
Jak dla nas rewelacja, a to jeszcze nie wszystko. Być może wiecie, że kiedy Kusturica kręcił film ?Życie jest cudem?, na potrzeby produkcji stworzył wioskę Drvengrad (jakieś 200 km od Belgradu). Kiedy ekipa filmowa wyjechała, a życie wróciło do normy, reżyser wybudował w wiosce fabrykę soków. (Uwaga zbliżamy do sedna). Tamtejsze soczki mają nazwy takie jak na przykład "Che Guevara", "Fidel Castro" czy "Josip Broz Tito", a w przygotowaniu są kolejne: "Saddam Husajn", "Diego Maradona", a przede wszystkim "Jelena Janković".
- Najnowszy sok z wiśni nazwę jej imieniem. Zasłużyła na to przez swoje znakomite osiągnięcia sportowe. A Novak Djoković będzie miał w mojej wiosce swoją własną ulicę. - zadeklarował Emir Kusturica.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 02-12-2008, 14:50
WTA Tour 2009: większy i lepszy
Już od stycznia 2009 roku do profesjonalnych rozgrywek kobiecych, nadzorowanych przez organizację WTA, wejdą długo oczekiwane i szeroko dyskutowane zmiany. Nie wszystkie tenisistki zadowolone są z pomysłów, jakie przyjdzie im już wkrótce realizować. Ich streszczenie brzmi jednak bardzo obiecująco...
Po pierwsze - zawodniczki będą więcej zarabiać. Pula nagród wszystkich imprez wzrośnie o 40 procent i będzie wynosiła 86 milionów dolarów. Zwyciężczyni każdego turnieju wielkoszlemowego dostanie czek na taką samą kwotę. Poza tym najlepiej premiowane zawody to: "wielka czwórka", czyli nowo powstała kategoria "Premier" (zaliczają się do niej: Indian Wells, Sony Ericsson Open w Miami, Mutua Madrilena Masters w Madrycie i China Open w Pekinie), Barclays Dubai Tennis Championships i Sony Ericsson Championships, które po raz drugi odbędą się w Doha.
Nowa organizacja rozgrywek kobiecych ma także zwiększyć poziom rywalizacji pomiędzy czołowymi rakietami świata. W ostatnim czasie pojawiło się co do tego elementu damskiego tenisa wiele komentarzy, a najgłośniejszy z nich to wypowiedź Johna McEnroe. Były amerykański zawodnik, słynący z kontrowersyjnego zachowania na korcie, stwierdził, że panowie swoją grą zdecydowanie zdeklasowali przedstawicielki płci pięknej. Co na to WTA? W nowym kalendarzu, w turniejach Premier, ma częściej dochodzić do pojedynków pomiędzy najwyżej notowanymi tenisistkami. Blask gwiazd i nowowybudowanych obiektów ma za zadanie ponownie przyciągnąć uwagę widza do grających zawodniczek.
Zmiany dotkną również rankingu WTA. Na specjalne przywileje mogą liczyć tenisistki, które nie opuszczą żadnych spośród obowiązkowych zawodów.
Kolejnym plusem w innowacjach tenisowych jest łatwy i przejrzysty kalendarz. Jego centralnym punktem, poza Wielkimi Szlemami, mają być oczywiście najważniejsze imprezy rangi "Premier" (Indian Wells, Miami, Madryt, Pekin), ale pod tym szyldem rozgrywane będzie jeszcze kilkanaście innych ważnych turniejów (Sydney, Paryż, Dubaj, Charleston, Rzym, Berlin, Eastbourne, Stanford, Los Angeles, Cincinnati, Toronto/Montreal, New Haven, Tokio, Moskwa). Nieco mniejsze pule nagród przewidziano w zawodach "International". W tym gronie znajduje się Warsaw Open. Dla nas oznacza to, że z dniem 20 lipca światowy tenis żeński znów zagości w stolicy Polski, po roku przerwy.
Na koniec kilka słów o nowościach w "WTA Roadmap". Turniej w Gold Coast przenosi się do Brisbane (Brisbane International) - początek już 4 stycznia. 2 marca w Meksyku rozpocznie się Monterrey Open, a 6 kwietnia MPS Group Championships w Ponte Vedra Beach (dotychczas odbywał się w San Diego). Do kalendarza wejdzie również bardzo ważny Mutua Madrilena Masters w Madrycie, odbywający się równocześnie z męskim turniejem ATP Masters Series. W wakacje panie po raz pierwszy przyjadą do Bastad (Swedish Open Women), a z Tokio przeniosą się do Osaki. Na uwagę zasługuje również zmiana znaczenia imprezy Commonwealth Bank Tournament of Champions na Bali. Od przyszłego roku, zamiast rozgrywek III kategorii, będzie odpowiednikiem Sony Ericsson Championships, ale dla zaplecza ścisłej czołówki.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 23-01-2009, 17:21
Nicole Vaidisova jest pierwszą tenisistką, która zapłaci grzywnę podczas tegorocznego turnieju wielkoszlemowego Australian Open (z pulą nagród 16,34 mln dol.). Czeszka została ukarana za opuszczenie konferencji prasowej po porażce z Francuzką Severine Bremond w pierwszej rundzie.
Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) wyznaczyła wysokość grzywny dla Vaidisovej na kwotę dwóch tysięcy dolarów.
Przed Czeszką ukarano w Melbourne za różne przewinienia 18 tenisistów, przy czym najwięcej jak dotychczas zapłacić musiał Dmitrij Tursunow: 2,5 tys. dol. za słowną obrazę sędziego i kolejne 500 dol. za złamanie rakiety podczas tego samego meczu.
Drugie miejsce zajmuje wśród tenisistów Australijczyk Lleyton Hewitt, który zapłacił 1500 dol. za przeklinanie na korcie.
W ciągu pierwszych pięciu dni turnieju suma kar nałożonych na uczestników imprezy przez ITF osiągnęła sumę 12 250 dol. Pieniądze zgromadzone w ten sposób trafią na kontu fundacji wspierającej rozwój młodych talentów tenisowych.
Niewiele wytrzymała także Ana Ivanović. Serbska tenisistka kilka dni temu rozstała się bowiem z Fernando Verdasco. Zanim związała się z hiszpańskim zawodnikiem, o relacjach damsko-męskich mówiła w taki o to sposób.
Wszyscy się mnie pytają, dlaczego nie mam chłopaka. Ale czy to jest najważniejsze? Na wszystko w życiu przyjdzie odpowiedni czas, teraz interesuje mnie wyłącznie tenis.
Teraz po rozstaniu Ivanović może się więc ponownie skupić tylko na grze.
Wiek: 24 Nr Użytkownika: 487 Dołączył: 15 Maj 2007 Posty: 1193
Status: Offline
Wysłany: 24-01-2009, 19:27
Dzień po sensacyjnym zwycięstwie Jeleny Dokic nad Caroline Wozniacki, brukowiec "Herald Sun" donosi na pierwszej stronie, że Australijka jest winna 60 tys. dol. rodzinie zmarłego w zeszłym roku handlarza narkotyków Johna Anthony'ego Giannarelli. Według "Heralda" w 2007 r., gdy Dokic była w depresji i razem ze swoim chłopakiem nie miała środków do życia, Giannarelli wziął ją pod swoje skrzydła. Zapewnił dach nad głową w Melbourne, a także pieniądze na kurację odchudzającą (Dokic miała 15 kg nadwagi) i stopniowy powrót do treningów. Giannarelli był skazany przez australijski sąd za przemyt do Australii 34 tys. tabletek pseudoefydryny z Malezji. Do więzienia jednak nie poszedł, bo był już wtedy chory na raka. Wyrok odroczono na trzy lata, musiał też zapłacić 55 tys. dol. grzywny. W zeszłym roku zmarł. Jego rodzina, według "Heralda", nie zapomniała jednak o długach Dokic. - Johnny zrobił dla niej mnóstwo dobrych rzeczy i myślę, że ona dobrze wie, co powinna zrobić - mówi Max Novelli, wujek Giannarelliego. - Ale tu nie chodzi nawet o pieniądze - dodaje. "Herald" sugeruje, że jednak tak. Podkreśla, że Dokic za awans do 1/8 finału, w którym zmierzy się niedzielę z Alisą Klejbanową, zarobiła już 88 tys. dol. Sama tenisistka nie komentowała na razie doniesień brukowca. Jej menedżer z agencji IMG powiedział, że nic nie wie w tej sprawie.
Na pierwszy rzut oka, można się brzydzić zachowaniem "Heralda". Tabloid dzień po wspaniałym zwycięstwie atakuje narodową gwiazdę? Skandal. W Polsce nawet "Fakt" nie robi takich rzeczy, przynajmniej ze sportowcami. Ale po dłuższym zastanowieniu - czy w tej historii jest jakiś negatywny przekaz uderzający w Dokic? Chyba nie. Były przestępca okazuje się człowiekiem o gołębim sercu, pomaga wyjść z dołka tenisistce ze zwichniętą karierą. To po prostu kolejny rozdział bajki o jej powrocie... No, chyba że pogryzą się teraz o te 60 tys. dol. Wtedy może być różnie.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 01-07-2009, 17:59
Wywiad z Robertem Radwanskim po mecuz Agnieszki z Venus. Polecam
"Radwańska vs Radwański?
Na twitterze napisałem dziś, że "sport czasem bywa bardzo przewidywalny". Kiedy filigranowa dziewczyna spotyka się z wielkim, potężnie serwującym amerykańskim czołgiem, to wynik musi być zbliżony do 6:1, 6:2. Dla czołgu, oczywiście. Chyba, że wielki amerykański czołg się zepsuje, albo będzie prowadził ostrzał o jeden most za daleko. Czołg się jednak we wtorek nie zepsuł i do celu trafiał. Taki to był mecz, tak to wyglądało z trybuny prasowej: porykująca przy zabójczych petardach Williams, a z drugiej strony zazwyczaj bezradna Agnieszka. Szczerze mówiąc, taki rozwój wypadków jakoś specjalnie mnie nie zaskoczył. Dla mnie mecze Radwańskiej z Williams to są zawsze konfrontacje w dwóch różnych kategoriach wagowych. Konfrontacje dwóch różnych, skrajnych tenisowych stylów.
Dlatego w pierwszej chwili zaskoczył mnie bardzo trener Robert Radwański swoją oceną meczu. Spodziewałem się raczej żartów o amerykańskich czołgach. Ale coach, chyba po raz pierwszy, dokonał bardzo surowej oceny tenisa Agnieszki. Powiedział o słabym serwisie, że próbuje go u Agnieszki wzmocnić, ale się nie udaje się, bo to "jak walenie grochem o ścianę". Skrytykował nonszalancję w graniu zbyt wielu skrótów, skrytykował złe wybory taktyczne (Venus ma słabszy forhend, a Agnieszka grała jej ciągle na bekhend). I co najważniejsze, po raz pierwszy wypowiedział się na temat gestów Agnieszki na korcie. Do mikrofonów powiedział, że Agnieszka „snuje się po korcie jak śnięta rybka i wpatruje we własne buty". Zabrakło mu woli walki: "W takich meczach musi być więcej dynamiki, agresji, zadziorności, a ona wychodzi na kort osowiała, jakby była przestraszoną juniorką. Jej mowa ciała w takich meczach jest skandaliczna. Musi być tygrysem, który chce wygrać mecz, a nie stroić miny, jak coś nie wyjdzie. Żeby wygrać z Venus w ćwierćfinale Szlema, trzeba zagrać mecz życia, a nie jakiś spacerek treningowy, jakby się szło zaraz do kina". - mówił."
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 04-09-2009, 19:23
Kłótnia sióstr Radwańskich!
Prasa okrzyknęła siostry Radwańskie następczyniami słynnych sióstr Williams. W końcu obie są zdolne, młode i zdeterminowane. Problem w tym, że ciężko im jeszcze zapanować nad emocjami.
Po porażce w w pierwszej rundzie debla wielkoszlemowego turnieju US Open, Agnieszka na konferencji prasowej oświadczyła, że już nigdy więcej nie zagra ze swoją siostrą! Urszula nawet nie pojawiła się na spotkaniu z dziennikarzami.
Dodam ze wynik tego meczu po ktorym sie poklocily to:
Radwanska/Radwnska -Senoglu/Shvedova 6:3 6:7 1:6
Andżelika Kerber odmówiła Niemcom, bo zastanawia się nad zmianą barw na biało-czerwone. - Decyzja jeszcze nie zapadła. Ciągle trzeba czekać - zastrzega niemiecka tenisistka, która perfekcyjnie mówi po polsku.
Kerber to córka polskich emigrantów. Ma dwa obywatelstwa: polskie i niemieckie, ale gra pod flagą naszych zachodnich sąsiadów. Często bywa nad Wisłą, bo dziadek wybudował jej w Puszczykowie pod Poznaniem halę tenisową, którą nazwał od jej imienia "Angie". - Bardzo lubię Polskę. Podoba mi się Zakopane i chętnie wracam też do Krakowa. Większość czasu spędzam jednak w Puszczykowie - mówi Kerber na antenie radia TokSport.
Ma 21 lat i niedawno wróciła do grona stu najlepszych tenisistek świata. W rankingu WTA zajmuje 91. miejsce. Półtora roku temu wystąpiła w meczu Pucharu Federacji w barwach Niemiec i w świetle przepisów dopiero za sześć miesięcy będzie mogła zagrać dla innej reprezentacji (obowiązują dwa lata karencji). - Zmiana barw? Cały czas o tym myślę i nie ukrywam tego. Przyznam, że jestem coraz bliżej podjęcia tej decyzji, ale muszę czekać jeszcze pół roku. Wtedy wszystko się okaże - uśmiecha się Kerber.
O tym, że nosi się z zamiarem gry dla naszego kraju, mówiła już pod koniec tamtego roku. Wtedy przyznała, że czuje się Polką i kocha nasze pierogi. - Nawet na turniejach trzymam się raczej z Polkami. Dobrze się rozumiemy z dziewczynami, a to najważniejsze. Wiem, że też należę do ich grona - mówi 21-letnia tenisistka, zwyciężczyni jedenastu turniejów cyklu ITF.
Kerber zastrzega, że decyzji co do zmiany barw jeszcze nie podjęła, a jednak grzecznie odmówiła, kiedy dostała powtórne powołanie do reprezentacji Niemiec. - Już kilka razy mnie o to pytano, ale nie zgodziłam się - zdradza tenisistka.
W lutym przyszłego roku Polki zagrają w Pucharze Federacji z Belgią. W tym meczu Kerber jeszcze na pewno nie wystąpi. Szkoda, bo rywalki będą uskrzydlone obecnością w składzie Kim Clijsters, a może także Justine Henin.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 03-12-2009, 19:36
Amelie Mauresmo kończy karierę sportową
Była liderka światowego rankingu tenisistek i dwukrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych, 30-letnia Francuzka Amelie Mauresmo zakończyła karierę sportową.
- Decyzję podjęłam po głębokim namyśle. Być może pojawiło się już znużenie - powiedziała Mauresmo na konferencji prasowej w Issy-les-Moulineaux pod Paryżem, próbując stłumić szloch.
- Dziś nie mam już ochoty iść na kort i trenować. Miałam szczęście, bo za mną wspaniała kariera - dodała.
Amelie Mauresmo była pierwszą Francuzką, która została numerem pierwszym światowego tenisa. Stało się to 13 września 2004 roku. Kilka tygodni wcześniej zdobyła w Atenach srebrny medal olimpijski. Jej szczytowymi osiągnięciami były jednak zwycięstwa w wielkoszlemowych Australian Open i w Wimbledonie, oba odniesione w 2006 roku.
Po raz ostatni Mauresmo wyszła na kort 2 września w Nowym Jorku. Przegrała wówczas z Kanadyjką Aleksandrą Wozniak 4:6, 0:6 w 2. rundzie US Open. W ostatnim notowaniu WTA zajmowała 21. miejsce.
Mauresmo przyznała, że w głębi duszy miała dość tenisa już w czerwcu, po nieudanym turnieju w Wimbledonie. Zmobilizowała się jeszcze, by po dwóch miesiącach przerwy powrócić w Toronto. - Tournee amerykańskie było jednak bardzo ciężkie - oceniła.
Zapytana, czy nie wróci na korty, jak Belgijki Kim Clijsters czy Justine Henin, odpowiedziała: Życie nauczyło mnie, by nigdy nie mówić nigdy, ale nie sądzę, by tak się stało.
Tenisistka nie wie jeszcze, co będzie robić w przyszłości. Chciałaby w sposób szczególny pożegnać się z publicznością, być może podczas turnieju w Paryżu w lutym przyszłego roku.
Amelie Mauresmo wygrała w karierze 25 turniejów WTA, pierwszy w 1993 roku, a ostatni - w lutym bieżącego roku w Paryżu. Na kortach zarobiła 15 milionów dolarów.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 21-04-2010, 23:19
Tenis - WTA Warszawa
09/04/2010 - 13:53
Radwańska: W Warszawie była chamówa! Nie zagram
Polscy wielbiciele tenisa w tym roku znów przeżyją rozczarowanie. Najlepsza polska zawodniczka, Agnieszka Radwańska, znów nie pojawi się na kortach stołecznej Legii. - Rok temu była tu taka chamówa, że postanowiłam z dyrekcją turnieju nie współpracować - powiedziała Isia na łamach "Super Expressu".
Polsat Warsaw Open 2010 to obok Stuttgartu, Rzymu i Madrytu jeden z czterech największych europejskich turniejów rozgrywanych na kortach ziemnych, poprzedzających turniej Roland Garros. W tym roku na kortach Legii nie zabraknie tenisistek ze ścisłej światowej czołówki, z Caroline Woźniacki i Jeleną Dementiewą na czele. Tym bardziej należy żałować, że w doborowym gronie zabraknie krakowianki.
- W Warszawie nie wystąpię na sto procent, nie ma takiego tematu, z nikim o tym nie rozmawiam - powiedziała starsza z sióstr Radwańskich. - Gram za dużo turniejów: najpierw Fed Cup, potem Stuttgart, Rzym, Madryt, tydzień przerwy i Roland Garros. Gdybym zagrała w Warszawie, miałabym prawie dwa miesiące startów non stop. Rok temu miałam taki maraton i skończyło się kontuzją - dodała.
Jak się jednak okazuje, napięty terminarz nie jest jedyną przyczyną nieobecności Agnieszki w Warszawie. - Nie gram tam z innych powodów. Rok temu była taka chamówa, że postanowiłam więcej nie współpracować z dyrekcją tego turnieju. A ja jestem może młoda, ale też diabelnie konsekwentna, kiedy ktoś mi podpadnie - wyjawiła Isia.
Eurosport - opr. br
------------------------------
Chamówa to takie zachowani Isi..... po@#$! się w główce.
Nr Użytkownika: 3 Dołączył: 01 Kwi 2007 Posty: 1747
Status: Offline
Wysłany: 14-05-2010, 13:30
Serena Williams zmieni stan cywilny?
14.05.2010 09:19 źródło: inSport
Amerykański raper, znany z tekstów o skupiających się na miłości i duchowości, Common a prywatnie chłopak liderki światowego tenisa, Sereny Williams promuje właśnie swój film "Just Wright".
Jego związek z Sereną stał się jednym z najciekawszych tematów.
- Zdecydowanie chcę się ożenić i mieć dużo dzieci - wyznał raper w wywiadzie dla miesięcznika "Elle".
- Serena i ja spotykamy się od dwóch lat i ten związek ciągle ewoluuje - powiedział.
- Siadam i jestem po prostu bardzo poddenerwowany. Ludzie mówią do mnie a ja proszę by siedzieli cicho. Nawet gdyby obok mnie siadł Richard Branson nie zwróciłbym na niego uwagi - opisał emocje jakie towarzyszą mu podczas oglądania spotkań Amerykanki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach